• Wpisów:377
  • Średnio co: 9 dni
  • Ostatni wpis:1 rok temu, 20:21
  • Licznik odwiedzin:46 959 / 3642 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
„Kiedy wróciłem tamtego wieczoru do domu, moja żona przygotowywała kolację. Wziąłem ją za rękę, spojrzałem w oczy i powiedziałem: Musimy porozmawiać. Usiadła i po cichu zaczęła jeść posiłek. Po raz kolejny w oczy rzucił mi się ten ból w jej oczach. Nie potrafiłem wycedzić z siebie ani jednego słowa. Ale w końcu musiałem powiedzieć to, o czym tak długo myślałem. Chciałem rozwodu. W końcu to z siebie wyrzuciłem. Ku memu zdziwieniu nie rozpaczała, zamiast tego zapytała o powód.

Starałem się zmienić temat. To ją zdenerwowało. Chlusnęła we mnie wodą ze szklanki i stwierdziła, że nie jestem mężczyzną. Tamtej nocy w ogóle już ze sobą nie rozmawialiśmy. Cały czas płakała. Wiedziałem, że chciała usłyszeć ode mnie co się stała z naszym małżeństwem. Ale nie chciałem dać jej prawdziwego powodu a nic innego mi do głowy nie przychodziło. Straciła mnie na rzecz Jane. Już jej, po prostu, nie kochałem. Było mi jej żal, nic po za tym.
W poczuciu winy, podpisałem wcześniej przygotowany pozew rozwodowy, oddając jej dom, nasz samochód i 30% w akcjach mojej firmy. Rzuciła tylko na to okiem i podarła dokument. Osoba, która poświęciła mi 10 lat życia, stała się nagle zupełnie obca. Żal mi było jej straconego czasu, energii i poświęcenia, ale moja miłość do Jane była zbyt duża, no i kości zostały rzucone. W końcu jej płacz zmienił się w rozpacz, nabrał na sile, czego się spodziewałem. Prawdę mówiąc w tym momencie ulżyło mi. Pomysł rozwodu, który chodził za mną od tygodni, ciążył niczym kamień, w końcu zaczął wydawać się rozsądnym i prawidłowym rozwiązaniem. Utwierdziłem się w tym rozwiązaniu.

Następnego dnia , wróciłem do domu bardzo późno, zobaczyłem ją piszącą coś przy stole. Nie chciało mi się przygotowywać sobie kolacji, więc udałem się prosto do łóżka. Sen zmógł mnie momentalnie, byłem tak wykończony niesamowitym dniem spędzonym z Jane. Kiedy się obudziłem, zobaczyłem ją nadal przy stole, piszącą. Prawdę mówiąc nie obchodziło mnie to, więc obróciłem się na drugi bok i usnąłem.
Nad ranem przedstawiła mi swoje warunki rozwodowe: Nie chciała ode mnie niczego, ale potrzebowała miesiąca czasu, wtedy da mi rozwód. Poprosiła również, że podczas tego miesiąca oboje zrobimy wszystko, żeby żyć ze sobą jak normalniej się tylko da. Jej powód był prosty: Nasz syn miał egzaminy za miesiąc a ona nie chciała, żeby rozpad małżeństwa rodziców wpłynął na jego naukę i wyniki.

To były warunki do zaakceptowania. Ale poprosiła o jeszcze coś. Poprosiła abym przypomniał sobie, jak przeniosłem ją przez próg sypialni w dniu naszego ślubu. Poprosiła, abym każdego dnia w ciągu tego ostatniego miesiąca naszego małżeństwa, niósł ją w ten sposób z naszej sypialni aż pod drzwi wejściowe. Pomyślałem, że jej odbiło. Ale chcąc doprowadzić do końca nasze małżeństwo i rozpocząć życie z Jane, zgodziłem się.
Opowiedziałem Jane o warunkach rozwodowych mojej żony. Śmiała się i powiedziała, że to absurd. Powiedziała również, że bez względu na sztuczki, jakie wymyśli moja żona, w końcu będzie musiała się pogodzić z końcem jej małżeństwa.

Moja żona i ja nie mieliśmy żadnego kontaktu cielesnego od bardzo dawna. Nawet zwykły dotyk był nam obcy. Więc kiedy, po raz pierwszy od dnia naszego ślubu, wziąłem ją w ramiona i przeniosłem z sypialni pod drzwi wejściowe, oboje czuliśmy się nieswojo i niezdarnie. Nasz syn wtórował całej sytuacji oklaskami. Patrzył na nas z uśmiechem i radością. Sprawiło mi to trochę bólu wewnątrz, wiedząc co się stanie za miesiąc. Trzymając ją tak w ramionach przeszedłem 10 metrów, zatrzymując się przed drzwiami wejściowymi. Ona spojrzała na mnie, zamknęła oczy i wyszeptała, abym nie mówił ich synowi o rozwodzie. Kiwnąłem głową, czując wewnątrz jakiś dziwny ból. Postawiłem ją na nogi, po czym pozwoliłem odejść na autobus, którym jechała do pracy. Sam pojechałem do swojego biura.
Drugiego dnia, poszło nam o wiele łatwiej. Wślizgnęła mi się na ręce, opierając się o klatkę piersiową. Zapach jej perfum momentalnie uderzył moje nozdrza. Zdałem sobie sprawę, że przez lata, wiele szczegółów umknęło mi , przestałem patrzeć na nią jak na kobietę. Zauważyłem, że nie była już tak młoda. Jej twarz otaczały zmarszczki, włosy u podstawy posiwiały. Nasze małżeństwo wyraźnie zaznaczyło swoje ślady na jej ciele. Przez moment, zacząłem się zastanawiać, co takiego jej zrobiłem.
Czwartego dnia, kiedy ją unosiłem, poczułem przez chwilę ten błysk intymności pomiędzy kobietą a mężczyzną, niczym przed laty. Patrzyłem na kobietę, która poświęciła mi 10 lat swojego życia. Szóstego dnia zacząłem coraz bardziej komfortowo czuć się, mając jej ciało blisko siebie. Jakby zatracona intymność zaczęła powracać z otchłani zapomnienia. Nie powiedziałem o tym Jane. Z każdym dniem, robiłem to z coraz większą łatwością i swobodą. Być może była to jakaś forma ćwiczenia, przez co stawałem się silniejszy fizycznie.
Pewnego ranka, zobaczyłem ją, jak wybiera co na siebie włożyć. Wybierała z pośród wielu sukienek, ale nie mogła się zdecydować. W pewnym momencie westchnęła i powiedziała jakby do siebie: Wszystkie moje sukienki zrobiły się za duże. Zdałem sobie sprawę, że strasznie straciła na wadze, dlatego z taką łatwością nosiłem ją każdego dnia. W końcu to do mnie dotarło. Nosiła w sobie tyle żalu, smutku i bólu. Jakby podświadomie moja dłoń sięgnęła jej głowy.
W tym momencie wszedł nasz syn i powiedział: Tato, czas abyś zaniósł mamę do wyjścia. Dla niego widok ojca niosącego jego mamę do drzwi wyjściowych stał się nieodłącznym rytuałem dnia. Moja żona przyciągnęła go do siebie i mocno przytuliła. Odwróciłem głowę, bojąc się że moje emocję puszczą i zmienię decyzję. Wziąłem ją w ramiona i zszedłem z nią te 10 metrów pod drzwi wyjściowe naszego domu. Czułem jak jej dłoń oplata moją szyję. Trzymałem ją w ramionach pewnie ale nie za mocno. Nagle poczułem jakby czas się cofnął o 10 lat.

Ale jej wątła sylwetka mnie zasmuciła. Ostatniego dnia, kiedy trzymałem ją w ramionach, poczułem jak każdy krok stawiam z trudem. Nasz syn już dawno był w szkole. Trzymając ją tak w ramionach, spojrzałem na nią i powiedziałem, że zdziwiło mnie jak brak intymności pomiędzy kobietą a mężczyzną wpływa na ich związek. Pojechałem do biura. Wszystko działo się tak szybko. Wyskoczyłem z samochodu, nawet go nie zamykając, nie chciałem dopuścić do siebie żadnych wątpliwości. Wszedłem na górę. Jane otworzyła mi drzwi. Spojrzałem jej głęboko w oczy i jakby wiedziała, co za chwilę powiem. Powiedziałem jej, że jest mi bardzo przykro, ale nie chcę rozwodu. Spojrzała na mnie, niczym porażona. Dotknęła mnie, jakby sprawdzając czy nie mam temperatury. Wziąłem ją za dłoń i odsunąłem ją. Powtórzyłem, jak bardzo mi przykro i, że się nie rozwiodę. Dotarło do mnie, jak wiele poświęciła dla mnie żona, jak brak dotyku i intymności wpłynął na relację między nami i jak zaniedbałem nasze małżeństwo, kobietę, która była przy mnie przez 10 lat, dała mi na świat syna. I być może zrozumiałem to dopiero teraz nosząc ją przez ten miesiąc na rękach. Dlatego będę pracował nad sobą i naszym małżeństwem i zrobię wszystko co w moich siłach, aby nosić ją do końca naszych dni, tak jak sobie przyrzekliśmy przed ołtarzem, w dniu naszego ślubu. Jane jakby oprzytomniała i poczułem silny plask na swoim policzku. Zamknęła za mną drzwi i słyszałem jak płacze. Zszedłem na dół i odjechałem. Po drodze zatrzymałem się w kwiaciarni i zamówiłem bukiet kwiatów dla mojej żony. Sprzedawczyni zapytała mnie co ma widnieć na karteczce przy bukiecie? Uśmiechnąłem się i napisałem : „Będę Cię nosił w ramionach każdego ranka aż śmierć nas nie rozłączy”.
Tego dnia wróciłem szybciej do domu, trzymając bukiet w dłoni. Byłem strasznie szczęśliwy, czułem uśmiech na mojej twarzy. Wszystko nabrało zupełnie nowych, niesamowicie świeżych barw. Wbiegłem po schodach na górę. Leżała na łóżku. Nie ruszała się. Była martwa. Jak się okazało, moja żona chorowała na raka od wielu miesięcy. Walczyła z tą straszną chorobą, przegrywała, będąc w stadium termalnym. Byłem tak zajęty swoim życiem i Jane, że tego nie zauważyłem. Wiedziała, że jej czas się kończy, dlatego sprawiła mi swój ostatni dar. Chciała mi oszczędzić reakcji syna, jego poczucia winy względem mnie i naszych relacji w przyszłości. Wiedziała, że gdyby rozwód doszedł do skutku, nasz syn znienawidziłby mnie. Przynajmniej w oczach naszego syna, nadal byłem kochającym ojcem… do samego końca.

Najdrobniejsze szczegóły naszego życia, te detale, są tym co jest najważniejsze w związku. Nie chodzi o posiadłość w której mieszkacie, samochody, domek letniskowy, konto w banku. One mogą jedynie stworzyć warunki w których żyjecie szczęśliwie, ale nie samo szczęście.
Więc nigdy nie traćcie z zasięgu wzroku najprostszych gestów. Dotyku, intymności, wzajemności. To one wpływają na jakość waszej relacji.

Czas płynie nam wszystkim. Niektórym po prostu szybciej.
  • awatar Gość: Hej wszystkim. Miłość zatracona zapomniana, rutyna , zapracowanie , życie w monotonii , chęć na kogoś innego / oto przyczyna rozpadu. Piękna historia i smutna ale pewnie wiedziała ze wraca do niej, może i z innego świata ale wiedziała. Bardzo ładne ach Pozdrawiam wszystkich . Tomek
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Na jednej z uniwersyteckich auli, profesor filozofii stanął przed swoimi studentami i położył przed sobą kilka przedmiotów.

Kiedy zaczęły się zajęcia, wziął spory słoik i wypełnił go po brzegi dużymi kamieniami. Potem zapytał studentów, czy ich zdaniem słój jest pełny, oni zaś potwierdzili.

Wtedy profesor wziął pudełko żwiru, wsypał do słoika i lekko potrząsnął. Żwir oczywiście stoczył się w wolną przestrzeń między kamieniami. Profesor ponownie zapytał studentów, czy słoik jest pełny, a oni z uśmiechem przytaknęli.

Następnie profesor wziął pudełko piasku i wsypał go, potrząsając słojem. W ten sposób piasek wypełnił pozostałą jeszcze wolną przestrzeń. Ostatni raz zapytał się studentów czy ich zdaniem słój jest pełen. Wszyscy chórem odpowiedzieli, że tak..

W końcu profesor wyjął spod biurka dwa piwa. Otworzył je i wlał sprawnie do słoika.

„Teraz” – powiedział profesor, chciałbym byście przyjrzeli się dokładnie temu słojowi. Przedstawia on Wasze życie...

Kamienie – to ważne rzeczy w życiu: Wasza rodzina, Wasza druga połowa, Wasze dzieci, Wasze zdrowie, Wasza życiowa Pasja. Gdyby nie było wszystkiego innego, Wasze życie i tak byłoby wypełnione.

Żwir – to inne, mniej ważne rzeczy: praca, pieniądze, mieszkanie albo samochód.

Piasek symbolizuje rzeczy mało ważne i często bezwartościowe.

Jeżeli najpierw napełnicie słój piaskiem, nie będzie już miejsca na żwir, a tym bardziej na kamienie.

Dlatego jeśli nie włożymy kamieni jako pierwszych, później nie będzie to możliwe..

Tak jest też w życiu..
Jeśli poświęcicie całą Waszą energię na drobne rzeczy, nie będziecie jej mieli na rzeczy istotne.

Dlatego ważne jest, by zadać sobie pytanie: co stanowi kamienie w moim życiu? Następnie włożyć je jako pierwsze do słoja i dbać o nie. Zostanie Wam jeszcze dość czasu na inne sprawy.

Dlatego spędzajcie czas z rodzicami i Waszymi rodzinami. Odwiedzajcie dziadków, zabierzcie dziewczynę na obiad.
Zważajcie przede wszystkim na kamienie – one są tym, co się naprawdę liczy. Reszta to piasek.” – powiedział profesor.

W pewnym momencie, jedna ze studentek podniosła rękę i zapytała się co oznaczało piwo.

Profesor uśmiechnął się i odpowiedział: „Cieszę się, że o to spytałaś.
Piwo, mówi nam to, że bez względu na to jak zapełnione może wydawać się nam nasze życie, to zawsze powinno być w nim miejsce na kilka piw w gronie przyjaciół...


 

 
Nie było mnie tutaj 4 lata,troszkę się wydarzyło,moje podejście do życia się zmieniło,moje nastawienie,upodobania,wiele się zmieniło,praca tylko została ta sama a co za tym idzie pasja
Obecnie jestem singielką,w sumie nawet zadowoloną,bo lepiej być samemu niż z byle kim...
 

 
A teraz cos dla tych,którzy mnie przestrzegali, ostrzegali,możecie powiedzieć śmiało i zdecydowanie "A NIE MÓWIŁAM/EM "

CÓŻ M jest dla mnie przeszłoscią,już dawno Rozdział został zakończony...drzwi zamknięte i klucz wyrzucony...
Tylko powiem Wam,że nie żałuję tego co zrobiłam tego poświęcenia,tych łez wylanych,czekania,biegania,starania,nie mam sobie przynajmniej teraz nic do zarzucenia,wiem,że włożyłam w ten związek wszystko co mogłam,czasem warto było,czasem nie,jak to w każdym związku,raz lepiej raz gorzej było...
Ale nie ma i nie będzie na tym skończę ten temat tak jak zakończyłam rozdział w zyciu w swym
 

 
Podziękowania dla tych,którzy ze mną zostali,dla tych którzy za mną tutaj tęsknili,dla tych,którzy wiadomości pisali Wielkie DZIĘKI duża buźka
 

 
No to powracam,starsza o kilka latek,zmieniłam kod na 3 z przodu...Wracam z bagażem doświadczeń,mądrzejsza o lat kilka,cóż znów będę pisać pamiętnik,choć czytając dawne wpisy kłak jeży mi się na głowie i myślę sobie,czy to możliwe bym była tak naiwna...cóż chyba jednak eh bywa Zdarza sie nawet najlepszym
 

 
Dawno nic tutaj nie pisałam,wir pracy mnie porwał,wiele rzeczy się wydarzyło,kilka kłótni i rozstań z moim M mam za sobą.Byłam w ciąży i poroniłam,obecnie nie jestem z M,ale widujemy się,tylko że chyba już na powroty nie mam chęci...Skomplikowało się troszke to moje życie,jak widać wiecznie pod górke...Nawet czasu nie mam zeby się zastanawiac myśleć o czymkolwiek cały czas tylko pracuje,a w pracy też tak różnie bywa.Ale nie będę narzekac...
  • awatar obecny: nie można ciężko pracować..bo też można zajść.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Ach jak milutko,wydębiłam chwile aby napisać jestem ostatnio w takim biegu prca dom Marcin klientki że poprostu czasu dla siebie mam zero,mam tylko nadzięję że szybko sie to skończy i będę miła choc na popisanie troszke czasu.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Dawno nie pisałam,ale to przez to że mam swojego misiaka i cokolwiek sie dzieje jest przy mnie i jemu o wszystkim mówie i jakoś zapomniałam o blogu.
 

 
Wiem że będziesz czytał,więć to dla Ciebie Kochanie...
...Wiem że tylko dla kogoś tak wyjątkowego jak Ty,naprawde warto na tym świecie żyć...Zanim Cię poznałam nie wiedziałam,że można kochać tak mocno,tak głęboko,tak szczerze,bezgranicznie i bezwarunkowo.Każda chwila spędzona z Tobą jest wspaniała i daje siłe do działania,samo to że mogę Cię zobaczyć jest wspaniałe,każde Twe słowo,gest,dotyk,czułe spojrzenie,uśmiech,daje ogromną radość i zostaje głęboko w serduszku,każda chwila blisko Ciebie staje się wspaniałym wspomnieniem.Kiedy mówisz mi że Kochasz,że jesteś ze mną szczęśliwy,kiedy pokazujesz jak bardzo Ci zależy i okazujesz jak ważna jestem dla Ciebie,czuję się wyjątkowo.Tylko przy Tobie czuję się dowartościowana,spełniona,kochana.Tylko Ty potrafisz sprawić,że czuję się uskrzydlona.Odżywam przy Tobie i czuję się bezpieczna,bo wiem że nic złego mi się przy Tobie nie stanie.Pragnę dawać Ci szczęście,radość,wszystko co najlepsze,najpiękniejsze,najczulsze,bo jesteś najważniejszy w moim życiu i wiem że gdyby zaszła taka potrzreba to oddałabym za Ciebie życie,które zresztą od dawna jest juz Twoje,bo poświęciłam je Tobie.Jesteś tym jedynym,tym wyjątkowym,tym którego spotyka się raz.Moją drugą połową,mym uzupełnieniem,bo gdy Ciebie niema to czuję jakby i mnie ubyło.Chcę być blisko Ciebie zawsze,czy będzie dobrze czy źle,nawet gdy mnie kiedyś zabraknie będę Kochała mocno Cię.Może przyjdą czasem gorsze chwile i czasem może będzie źle,ale ja się tym nie martwie,bo najważniejsze jest to że my kochamy się.Kiedyś marzyłam o wspaniałej miłości,ale zwątpiłam w nią,myślałam,że nie istanieje,że zdarza się tylko w bajkach,że to tylko marzenie,zawsze czegoś było mi brak,nie było cudnego uniesienia,magii było brak,ciągle coś nie tak,zauroczenie i więcej nic,aż wkońcu zjawiłeś się Ty,jak najjaśniejszy promyk słońca,dałeś mi szczęście i piękne dni...Zaczeliśmy Naszą bajkę i w tej bajce pragnę juz na zawsze z Tobą być...Dziękuję że jesteś...KOCHAM CIĘ MARCINKU!!!!Justysia
  • awatar zdradzammeza: kochani życzę Wam żeby ta Wasza bajka trwała wiecznie.zasłużyliście na to jak nikt inny!!!!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Wkońcu jestem SZCZĘŚLIWA CHOLERNIE SZCZĘŚLIWA: wszystko układa się pomyślnie: po burzy wzeszło słonko i dawno już nie csią t5aka spełniona i szczęśliwa: cieszę się każdą chwilą a uśmiech nie znika z mej twarzy: wszystko napawa mnie szczęściem i radością,poprostu wspaniale sie czuję.Teraz mam urlop i mam duuuuużo czasu dla mojego ukochanego.Kocham i jestem kochana i czuje to każdego dnia,czy jest coś piękniejszego na tym świecie??:
  • awatar Gość: Dzieki za ciekawy blog
  • awatar Gość: tak bardzo się ciesze ;)
  • awatar Niebieska4321: Jak on Cię kocha a Ty jego nie ma nic wazniejszego, wypada mi tylko życzyc szczescia, buziaki z okolic Londynu
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
:
HHHHHHHUUUUUUUUURRRRRRRRRRRRRRRRRAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!MÓJ MISIACZEK JEST W DOMKU ZE MNĄ WCZORAJ WRÓCIŁ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!JESTEM NAJSZCZĘŚLIWSZA NA ŚWIECIE: SPĘDZIMY ŚWIĘTA RAZEM I JUZ ZAWSZE BĘDZIEMY RAZEM: I NASZA CZWARTA ROCZNICA RAZEM: JESTEM SZCZĘŚLIWA NA MAXA MOPJE MARZENIE SIĘ SPEŁNIŁO DOSTAŁAM NAJPIĘKNIEJSZY PREZENT NA ŚWIĘTA.a W DODATKU GO UNIWINNILI: ŻYCZĘ WAM WSZYSTKIM TAK SAMO SZCZĘŚLIWYCH I WESOŁYCH ŚWIĄT JAKIE JA BĘDĘ MIAŁA BUZIAKI::l:
*
  • awatar zdradzammeza: ciesze się ze tak się Wam ułożyło!!!! i powiem szczerze aż zazdroszczę :* buziaki dla was robaczki :*
  • awatar Bleackangel1: ::) no nareszcie nalezy Ci sie te szczescie::) no to koniec tego roku zapowiada szczescie na przyszły teraz to juz pojdzie jak po masełku::)buziaki cieplutkie::*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Gdybym czasem nie zdążyła już przed świętami być na pingerku to życzę wszystkim:
Serdecznych spotkań rodzinnych, pukania do drzwi, przyjaznych twarzy, dużo radości, serdecznych objęć, pocałunków, szczęśliwych wspomnień, aby Twoje święta były właśnie tym czym powinny być - odrobiną ciepła w środku zimy, światłem w mroku.Wesołych Świąt!!!
  • awatar businessteen: wzajemnie:)
  • awatar Gość: ciesze sie ze wróciłas :) tęskniłam za Twoimi wpisami ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Na początek dziękuję wszystkim za miłe komentarzyki i troskę:
A co u mnie???Hmmm...oj od czego by tu zacząć...A więc zaczne od najważniejszych rzeczy.Moja Mamusia już dochodzi do siebie,jest poprawa,jeszcze troszke i będzie wszystko w doskonałym porządku.Mój miś jeszcze nie jest ze mną,bo rozprawa już trzy razy była i się nie odbyła bo albo ktoś sie nie stawia albo inni chcą czasu na przeczytanie akt,masakra przedłuzają,ale jestem dobrej mysli bo jak tylko sie rozpocznie proces to mój misiek wyjdzie.Ale widuje się z nim co dwa tygodnie więc jest dobrze:
 

 
Już długo nie pisałam nie mam neta chwilowo i czasu zabardzo: w sumie zbyt wiele się nie zmieniło u mnie,ale nawet nie chce mi się pisać,jestem chwilowo na necie.Dopadła mnie lekka depresja bez leków ani rusz,ostatnio kilka dni spędziłam nie wynurzając sie z łóżka bo nie widziałam sensu no i trzeba było coś z tym zrobić.Wali mi sie wszystko pokoleji na głowe ale nie będę pisać narazie może innym razem jak będę miała lepsze wiadomości(
  • awatar Gość: Co tam u Ciebie słychać? napisz kiedyś jakąś notkę.
  • awatar Gość: kiedy bedziesz martwimy sie
  • awatar Gość: wracaj teskno mi za notami :(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
MÓJ HOROSKOP NUMEROLOGICZNY

Numerologiczna Trójka
Trójki to osoby towarzyskie i optymistyczne, które bardzo angażują
się we wszystkie podejmowane przedsięwzięcia.
Ich wyzwanie to przynoszenie radości i szczęścia oraz wybicie się ponad przyziemne kłopoty.
Przyjaciele wiele znaczą dla Trójek, są one bardzo lojalne i potrafią pomóc w potrzebie. Ludzie lubią towarzystwo Trójek, ponieważ są optymistyczne i wesołe.
Mają dar nawiązywania nowych znajomości, nie wiedzą co to trema
czy nieśmiałość.
Są zaradne i potrafią inspirować innych, same jednak nie mają cech przywódczych. Władza nie pociąga Trójek. Do działania motywuje je raczej chęć dawania przyjemności innym. Są pobłażliwe wobec siebie i innych. Rutyna i wymagania odstraszają je i zniechęcają.
Sprzyjają im zawody, w których mogą błyszczeć i spotykać się z ludźmi.
Są zdolnymi aktorami, rzecznikami prasowymi, artystami, sprzedawcami. Aby osiągnąć prawdziwy sukces muszą jednak nauczyć się koncentracji. Zazwyczaj osiągają wymarzone cele, mogą też liczyć na pomoc
czy protekcję,ale zazwyczaj zawdzięczają wszystko sobie i swej ciężkiej pracy,nie lubią być zależne od kogoś,same pracują na swój sukces. Nie narzekają na brak pieniędzy.
W miłości poszukują lekkości i szczęścia. Kochają flirt, są zadbane, pociągają je piękni ludzie i piękne miejsca. Bywają romantyczkami. Nie są jednak zazdrosne i nie pielęgnują uraz. Ich domy są zawsze pełne gości.