• Wpisów:377
  • Średnio co: 9 dni
  • Ostatni wpis:1 rok temu, 20:21
  • Licznik odwiedzin:46 460 / 3487 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
...starasz się, obierasz jakiś cel, nakręcasz się, zapalasz by dążyć do tego jednego celu nie myśląc o niczym innym, odrywasz od wszystkiego bo cieszysz się na ten jeden cel, bo kilka dni minie i będzie nawet fajnie, bo oderwiesz się od codzienności, zresetujesz, zmienisz coś, będzie troche inaczej fajniej... I przychodzi dzień jak dziś...po koszmarnej nocy z męczącymi snami w tle nie ma siły na nic, sensu nie ma nic, łzy kulają się same i czujesz znów tą straszną pustke, tą chęć obecności, której już nie będzie... Znów od jutra trzeba będzie poskładać się na nowo, założyć uśmiech, poukładać myśli, uczesać misternie rzęsy, by łza nie dała rady przedrzeć się...
 

 
... Tylko kiedy???...
 

 
...życie powaliło mnie już kilka razy,pokazało rzeczy i sytuacje, jakich nigdy nie chciałam widzieć...Doświadczyłam smutku, bólu, porażki...podnosiłam się po każdym upadku...silniejsza...z pewnością, że za każdym razem się podniose...tym razem jednak skrzydła połamało mi z serce i nogami i ciężko się podnieść, kiedy już lekko się uniosę, to zaraz wraca ciężar, który powala mnie spowrotem... Nie mam już sił...
 

 
Dziś minął czwarty miesiąc od...odkąd Mama odeszła do mam nadzieję lepszego świata...dziś oprócz bólu,żalu,tęsknoty czuje złość ogromną złość... wściekłość do losu, do życia, do stwórcy... Dlaczego tak się stało?????Dlaczego nam??? Dlaczego Mama dlaczego Moja Mama??? Dlaczego o wiele za wcześnie ??? Do cholery DLACZEGO?!!!!!!
  • awatar Bleackangel1: Zadaje sobie takie samo pytanie co do moich rodziców :( mimo tego ze jutro bedzie 17 lat od smierci mamy a prawie 21 od smierci taty zastanawiam sie DLACZEGO!!!!! Co zrobiłam nie tak ze zostałam wystawiona na taka próbę...Ale odpowiedzi brak po prostu tak jest i niestety i nie mamy na to wpływu...Z czasem po prostu ból sie zmniejsza,słabnie ale nigdy do konca nie zanika...Ale kochana z dnia na dzień bedzie lepiej masz ludzi w koło siebie którzy Cię kochają i potrzebują np: Ja i moje dzieciaki też Cię kochają tak nie fortunnie wyszło :*
  • awatar Wieczna Studentka: Mój ojciec odszedł ponad rok temu, a ja dalej nie wiem dlaczego, ani dlaczego właśnie tak.
  • awatar Motyl29: Nie szukaj na to odpowiedzi,bo nieznajdziesz. Kiedy zmarl moj ojciec obwinialam.caly swiat. Jego smierc przyniosla nie tylko pustke i bol ale i biede. Kiedys myslalam zle o tym co sie stalo,ale zal mija,zycie ciagle jest tu i teraz. Mysl pozytywnie ,ze tam jest jej duzo lepiej...i niech tam za nami slabymi ludzmi sie wstawia u tego ktory z czasem przywola i nas. Sciskam Ciebie mocno
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
...i nie wiem jak zacząć...od czego zacząć...myśli miliony...bo kiedy ktoś kto jest światełkiem, szczęściem, miłością,przyjacielem, motywacją, kimś najbardziej wyjątkowym i najwspanialszym w życiu człowiekiem, MAMĄ która kocha nad wszystko, wybacza wszystko i daje z siebie wszystko dla ciebie...nagle gaśnie...wtedy życie staje się ciemnością...lega w gruzach cały świat...nic nie jest i już nigdy nie będzie takie samo...nic nie ma już sensu...nikt nie czeka w domu...nikt nie dzwoni kiedy dłużej zostajesz gdzieś...nikt nie sprawi swoim uśmiechem że jesteś szczęśliwa...nie ma komu sprawiać przyjemności po to by widzieć szczęście w jej oczach...nikt nie powie z dumą moja córeczko...została pustka i bolące serce które kawałek po kawałku się rozrywa...i to cholerne uczucie,że jestem taka niczyja...kto ułożył ten scenariusz...co do cholery takiego zrobiłam że mając 31 lat nie mam już rodziców, nie mam dziadków...na szczęście mam rodzeństwo,choć też cierpiące jak ja, a to już szczyt bo młodsze, mój najmłodszy brat 21 lat i rodziców brak... Nie sprawiedliwości na tym świecie...
  • awatar Litai: To prawda, nie ma sprawiedliwości na świecie. I nie wytłumaczysz sobie 'dlaczego?'. Nigdy. Przytulam.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
...tak było, jest i będzie...
 

 
...pisałam tutaj wcześniej o facetach, o odnalezieniu drugiej połowy, jaki on powinien być i takie tam...pisałam również o wartościach życia, jakże ważnych,dla mnie ważnych, w życiu ważnych, takich jakimi się kieruje,jakim człowiekiem staram się być...nie myślałam że może spotkać mnie taki cios od życia...
 

 
...Co jest warte to nasze życie...Ludzie pędzą, żyją w ciągłej gonitwie, a wystarczy chwila i gaśnie życie, nic już nie ma...zastanówmy się chwile, przystańmy , żyjmy tak by nie żałować niczego...
 

 
... Eh minął rok od ostatniego wpisu, a życie " trzydziestolatki" powywracało się jak tylko to możliwe... Może bym tu nawet nie weszła, bo to może żałosne wypisywanie tu swoich przemyśleń, lecz puki co stwierdziłam że to jakaś forma wyrzucenia z siebie swych myśli, skoro psychologowi nie potrafie się tak otworzyć to może kiedy rzucę tutaj swoje frustracje będzie mi lżej... Choć troche lżej, a potrzebuje tego bardzo...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Wyrzuć wszystko, co nie działa. Teraz. Weź i wynieś na śmietnik.

Buty, dajmy na to, w których się potykasz, jest ci niewygodnie – na śmietnik. Talerz ze starego serwisu, na którym już nic nie podasz – wystaw przed drzwiami, może ktoś weźmie.

Karteczkę z dietą, przyczepiona na drzwiach lodówki (to już nawet nie jest śmieszne!!!)

Codzienne wieczorne rozmowy telefoniczne: „wyobrażasz sobie, co za koszmar!”, a ty: „Uhm! Koszmar!”, a sama przestępujesz z nogi na nogę, bo twój ulubiony serial zaraz się zacznie, kąpiel stygnie (pachnąca kąpiel po ciężkim dniu). Twoja znajoma (ta od telefonu) ma codziennie koszmar – po co ci to?

Wyrzuć słowa, które wypowiadasz rano do budzika: „jeszcze pięć minut”. Albo wstań od razu, albo ustaw pobudkę dla siebie, a nie dla sumienia. Nie działa!
Wyrzuć zwyczaj pocierania oczu, gdy są umalowane – albo się nie maluj, albo nie pocieraj – przecież oczy to boli!

Wyrzuty z powodu tego, czego dziś nie zdążyłaś zrobić – won. Nobody is perfect – powieś sobie na lodówce zamiast diety.

Wyrzuty z powodu przeszłych czynów, stosunków, znajomości, wyborów, które kiedyś zrobiłaś… Wyrzuty – won do diabła. Wszystko się zgadza. Co by się nie zdarzyło, to był jedyny prawidłowy wybór wtedy, w tamtej sytuacji. Żadnego żalu – tylko doświadczenie i wdzięczność. Żadnego rozmyślania „co by było, gdyby…” – albo rób, albo nie myśl. Spróbuj – jak się spodoba, to idź dalej. Lodowisko, nauka japońskiego, poznać kogoś, nowa praca, nowa fryzura, teatr… Jutro, dobrze? Choć jedną rzecz, ok? Zamiast rozmyślania, które trzeba wyrzucić.

Wyrzuć zwyczaj przepraszania po kilka razy. Wystarczy jedno szczere „przepraszam”, jeśli jest powód. Reszta to śmieci, balast.

Swetry, sukienki, dżinsy i inne badziewie, które ci nie pasuje, pogrubia, postarza – won! Żadnych „na działkę”, żadnego „do lasu”! Na przemiał! Przecież nie znalazłaś siebie na śmietniku – masz być zawsze piękna!

Wyrzuć „walizkowe relacje”, które są jak walizka bez rączki, co to i nieść ciężko i wyrzucić szkoda. Ręce ci jeszcze nie odpadły? Zdecyduj się i zamień je na eleganckie, z kółeczkami, takie, co same jadą ku radości wszystkich. Zrozumiałaś metaforę? Pięknie, lekko, komfortowo, pewnie.
Resztki kosmetyków, zbędne lekarstwa, przeterminowane kremy – won! Zasługujesz na świeże, dobre, najlepsze.

Obietnice, że „kiedyś” napiszesz, zadzwonisz, zrobisz, zaniesiesz, kupisz – jeśli wiszą ponad tydzień (no dobrze – dwa!) i nikt nie umarł, to znaczy, że są zbędne. Wykreśl.
Słowa „nie umiem”, „nie znam się” – nie działają. Dowiedz się, naucz, poznaj albo zapłać temu, co umie. Przecież nie prowadzisz hodowli kompleksów, tylko chcesz żyć wygodnie, prawda?

Wspomnienia, z powodu których trzęsą ci się ręce i masz łzy w oczach – won! Jak wrócą – ponownie delete. Nie zatruwaj sobie życia. Było – minęło.

Zwyczaj ciągłego ustępowania, bycia „grzeczną dziewczynką”, przemilczania, nawet gdy czegoś bardzo potrzebujesz, ale „co ludzie powiedzą” – wyrwij z korzeniami! Mów, proś, komentuj, wypowiadaj się – grzecznie i taktownie, ale zgodnie z własną wolą i o swoich potrzebach.

Strach przed starością, chorobą, przed nowym, wątpliwości co do swojej urody i wdzięku, brak wiary we własne szczęście – spakuj i spal, a popiół – na wiatr. To nie działa, nie pomaga. Przeszkadza żyć po ludzku.

Zepsute zapalniczki, długopisy, czajnik, kuchenkę – won. Kupisz nowe.

Zwyczaj przepieprzania czasu w internecie – wywal już teraz, zaraz, natychmiast!

Skończysz czytać – idź na spacer. Tam jest dobrze, jest świeży podmuch powietrza, słońce albo deszcz, zieleń albo śnieg. Przejdź się, pooddychaj, popatrz, posłuchaj, powąchaj.

To żyje.
To działa.

 

 
Szczęściem jest być dla kogoś żywym kolorem, który po latach nie wyblaknie...